Kogo spotykam biegając z wózkiem :-)

Dzisiaj będzie trochę „socjologii”, czyli jakich zachowań ludzkich trzeba się spodziewać biegając z wózkiem.

Wcześniej bardzo rzadko korzystałem chodników, raz że poruszam się niestety głównie samochodem, dwa biegając bez Igi omijanie przeszkód stawało się fajnym urozmaiceniem treningu. Natomiast korzystając z roweru lub hulajnogi używam ścieżek rowerowych. Dopiero teraz doszło do mnie, że korzystanie z ciągów pieszych w naszym kraju jest trochę zabałaganione – może to moje mylne wrażenie, ale postanowiłem potraktować to z pewną dozą humoru 😉

Biegnąc z wózkiem zawsze mam zakodowane w głowie, że w danym miejscu – biorąc pod uwagę gabaryty oraz prędkość to JA JESTEM INTRUZEM, a co za tym idzie dbanie bezpieczeństwo nasze oraz pozostałych osób spoczywa na mnie.

Dlatego też trzymam się prawej strony chodnika ( kiedy tylko mogę uciekam na DDR ), nie zmieniam stron, nie wpadam gwałtownie w tłum, ostrzegam o swojej obecności itp.

Jednak pewne typy zachowań ludzkich potrafią wpływać na jakość naszego użytkowania ciągów pieszych nie tylko biorąc pod uwagę bieganie z wózkiem. Są też przypadki, które w jakikolwiek sposób nie wpływają na płynność ruchu, ale spotykam je jedynie w trakcie wybiegań z Igą w wózku.

Potencjalni emigranci do krajów o ruchu lewostronnym.

Jak pisałem wyżej – prawa strona to dla mnie świętość, zresztą w kraju o ruchu prawostronnym zawsze poruszamy się po prawej stronie bez względu na to gdzie się znajdujemy. Niestety spora grupa osób, ma z tym problem i nie dość, że lubią iść „pod prąd” lewą stroną, to jeszcze najczęściej kiedy chcą ustąpić mi miejsca to z prawego pasa wskakują na swój lewy – czyli prosto pod koła.

Z drugiej jednak strony, zastanawiam co by się działo, gdyby w roku 1918 nie wprowadzono w Polsce ruchu prawostronnego.

Dlaczego się zastanawiam ???

Ano dlatego, iż ruch lewostronny wywodzi się z czasów Cesarstwa Rzymskiego, aby jeźdźcom na koniach łatwo było dobyć miecza i walczyć – większość osób jest przecież praworęczna 😉

Rycerze

To samo da się zauważyć na schodach ruchomych, gdzie mało kto stoi po prawe stronie, aby lewą mieli wolną ci, którzy się spieszą bądź też nie lubią stać w bezruchu…

Wierni.

Nie ma dnia, kiedy nie słyszałbym na nasz temat „o Jezu” albo „o Boże”.

Następną grupę też można podciągnąć tutaj, ale ja wolę nazywać ich:

Sierotki.

„O matko” – nawet z daleka nie przypominam kobiety, a jednak 😉

Tomba w zasadzie to Alberto Tomba.

Może to być również w liczbie mnogiej. Są to osoby, które pragną zrobić karierę slalomisty w narciarskich konkurencjach alpejskich, w związku z czym poruszają się od prawej do lewej krawędzi drogi/chodnika/ścieżki jakby chodzenie na wprost wiązało się co najmniej z odpowiedzialnością karną.

Slalom

Specyficzną grupą fanów slalomu i to slalomu na ślepo są:

Jednokomórkowcy.

W zasadzie czasami nazywam ich Kamikadze – są zainteresowani tylko i wyłączni tym co się dzieje na ekranach ich smartfonów, a reszta świata ma obowiązek dostosować się do ich nieprzewidywalnego zachowania w każdym miejscu, w którym się znajdują.

Komórka i nic się nie liczy

Porozumienie centrum.

Ten typ osób bez względu na okoliczności oraz panujące warunki zawsze wybiera środek, najlepiej jeszcze jeśli przy okazji da się ustawić tak, aby po obu stronach zostawić minimalną ilość miejsca.

Porozumienie centrum bardzo lubi zmieniać swoje poglądy politycznie i kiedy chcesz je ominąć nagle staje się np. prawicowe 🙂

Wataha lub też redyk.

Zastanawiam się czy jeśli wspólnie podróżują kilkoma samochodami to również zajmują wszystkie dostępne pasy w każdą stronę na danej drodze 😉

Redyk

Odmianę watahy vel redyku stanowi

Chmara.

Ta grupa nie porusza się i w większości przypadków raczej się nie znają, natomiast równie skutecznie potrafią zablokować wszystkie dostępne możliwości przemieszczenia się dalej w danym miejscu.

Przykład: mieszkańcy Wysp Brytyjskich stoją grzecznie w kolejce na przystanku autobusowym, nasi obywatele oblepiają przystanek wokół z zadaniem ustawienia się w taki sposób, aby maksymalnie utrudnić ominięcie tej przeszkody tym, którzy nie muszą czekać na autobus.

Wcale nie piszę tutaj o godzinach szczytu, ale tym że czasami kilka osób potrafi w genialny sposób zablokować dużą przestrzeń.

Skąd się biorą korki ?

Kierowcy aut, którzy tak wpatrują się w zboczeńca w rajstopach uciekającego z dziecięcym wózkiem, że zapominają o ruszaniu po zapaleniu się zielonego światła.

Skamieniałości.

Już z daleko widzę jak ktoś zamiera na nasz widok, staje w bezruchu i otwiera szeroko oczy widząc takie dziwadło, najczęściej całkowicie tarasując jakiś wolny skrawek, którym mógłbym się przemknąć.

Cuda panie…

Zjawisko te opisałem już blisko rok temu, ale mimo to wciąż jest aktualne i w dalszym ciągu wskazuje na to, że biegacz z wózkiem stanowi jakieś kuriozum 🙂

Do napisania tego posta skłoniły mnie opinie kilku osób, które podobne obserwacje poczyniło zwyczajnie chodząc po naszych ulicach, no w zasadzie chodnikach…

Przede wszystkim nie zapominam o tym, że mi również zdarza się zachowywać bezmyślnie jako biegacz, wózkarz, rowerzysta, kierowca etc. co sprawia, że utrudniam życie innym jednak staram się to ograniczać do minimum, a do innych podchodzić z humorem nawet jeśli ktoś wchodzi Idze pod koła 😉