Już ponad rok biegam z Igą w wózku vol. 2 – trening z wózkiem.

Poprzednią część poświęciłem odczuciom Igi, tym razem chcę zająć się tematem treningu i odpowiedzieć na poniższe pytanie.

Czy da się trenować biegając z dzieckiem w wózku, czy też jesteśmy ograniczeni jedynie do spacerowego truchtania ?

Na początku musiałem przede wszystkim nauczyć się biegania z wózkiem. Jak już wspominałem wielokrotnie, nasza przygoda rozpoczęła się w momencie kiedy Iga miała 3 miesiące, do tego na przełomie listopada i grudnia, a więc w czasie kiedy zacząłem budować bazę. Także miałem czas na opanowanie wózka i przyzwyczajenia swojego ciała do innego obciążenia oraz kompletnie różnej pracy rąk niż do tej pory.

Pierwsze wybiegania były naprawdę ciężkie i po powrocie do domu czułem w biodrach – mimowolne skręcenie ciała w stronę ręki trzymającej wózek oraz w ramionach każdy przebiegnięty kilometr. Z uwagi na obciążenie zmieniły się również zakresy tętna, które wzrosło o ok. 10-15 uderzeń na minutę w tym samym tempie. Przyzwyczajenie się do innej pracy całego ciała trwało około miesiąca i na chwilę obecną nie ma dla mnie praktycznie żadnej różnicy czy biegam z Igą, czy też sam – w tym wypadku mam tylko jakby dodatkowy napęd.

Wycieczka biegowa

Wycieczka biegowa

Oczywiście często pojawiały się niespodzianki. Do tej pory wychodząc na dłuższe wybiegania w szybkim tempie nie brałem ze sobą nic ( za wyjątkiem biegania w upale ) i spokojnie wracałem do domu po niecałych 2 godzinach przebiegniętych w okolicach 4:10 / km. W przypadku pewnego treningu z wózkiem, w lutym, ciało już na 17 km, kiedy byłem dosyć daleko od domu, pokazało mi, że dodatkowe kilogramy pchane przed sobą robią swoje i odcięło mi prąd ponad 5 km od domu. Jako, że nie miałem ze sobą pieniędzy i niczego do jedzenia ( jedynie telefon, a nie chciałem zawracać głowy żonie ) to powrót był jednym wielkim koszmarem. Kiedy stanąłem przed lustrem zobaczyłem trupią maskę z czarną twarzą, a sine dłonie wolałem wolałem schować za siebie. Bieg do odcięcia może stanowić jednostkę treningową, ale przynajmniej na początku jogger znacznie skraca ten czas.

Oczywiście ciało po pewnym czasie przyzwyczaja się i do tego, ale warto mieć ze sobą jakieś źródło cukru, chociażby w postaci paru groszy…

Długie wybiegania

O to było najprościej. Wystarczyło, że zabierałem ze sobą Igę i nikt z domowników nie krzywił się z powodu mojej nieobecności. Musiałem zadbać jedynie o coś do jedzenia i picia dla Igi i dla mnie. Często wręcz kończyło się to wspólnym korzystaniem z jej niekapka 😉

Prowiant na drogę

Prowiant na drogę

Mała najczęściej spała, jedynie kilka razy kiedy biegaliśmy poza miastem, to w okolicach 30 km potrafiła się nudzić po przebudzeniu i wtedy musiałem zadbać o jakąś rozrywkę dla niej. Oczywiście nawet robienie zdjęć stanowiło takie ciekawe urozmaicenie, stąd większość ich pochodzi właśnie ze wspólnych wycieczek biegowych.

BNP

Jak wyżej. Pragnę jednak uprzedzić, że zdecydowanie łatwiej jest zwalniać z joggerem w miarę pokonywanych kilometrów niż przyspieszać.

Fartlek

Został chyba stworzony specjalnie do biegania z wózkiem. Do tego można go urozmaicić opowiadaniem dziecku o tym co się robi w danej chwili, zmianą rąk: lewa/prawa/obie/żadna i nagle okazuje się, że maluch już śpi. Ten typ treningu stanowi w moim pojęciu najlepszą biegową kołysankę.

W upale

W upale

Siła biegowa

Bieg z wózkiem to po prostu trening siły biegowej. Do tego obciążenie wzrasta z każdym kolejnym dniem. W trakcie biegu ( za wyjątkiem regeneracji ) staram się co najmniej utrzymywać dotychczasowe tempo, a nawet przyspieszać pod każdą napotkaną górkę. Biorąc pod uwagę ilość przebiegniętych przez nas kilometrów była to moja główna jednostka treningowa. Bieg brzegiem morza z wózkiem przed sobą też potrafi dać bardziej w kość niż niejeden podbieg w górach.

Brzegiem morza

Brzegiem morza

Biegi ciągłe

W mieście praktycznie nie zrobienia, oczywiście nie do zrobienia poza stadionem. Jednak nie będę latał 20 km z wózkiem po 400 metrowej pętli. Największy problem to ruch samochodowy oraz światła – o ile kiedy biegnę sam to czerwone nie stanowi wielkiej przeszkody, z wózkiem NIE DA SIĘ…

Raz czy dwa miałem szczęście i pobiegaliśmy od punktu do punktu 15 km z jedną przerwą i może tyle samo razy 10 km pętlę bez postoju, ale to wszystko. Takie treningi w większości robiliśmy w trakcie wyjazdów na wieś oraz wszystkim wakacje na Litwie, gdzie wzdłuż morza wiedzie wielokilometrowa ścieżka rowerowa.

Samotność długodystansowca

Samotność długodystansowca

Interwały

Rozgrzewka z wózkiem w drodze na stadion lekkoatletyczny. Potem jeszcze kilka pętli wolniej i jazda. Czterystumetrówki po 3:30, kilometrówki po 3:50 itp. z Igą nie stanowiły dla nas jakiegokolwiek problemu. Oczywiście bardzo często Iga w trakcie zasypiała, a ja miałem dodatkowy czas na rozciąganie przy użyciu infrastruktury stadionowej. Po przebudzeniu się małej powoli truchcikiem wracaliśmy do domu, a ja miałem dosyć fizycznego wysiłku na resztę dnia.

Stadion lekkoatletyczny

Stadion lekkoatletyczny

Trening progowy

W moim przypadku jest to bieg, w czasie którego pokonuję około 15 km w ciągu godziny i nie częściej niż raz, góra dwa razy w miesiącu. Wszystko zależy od dyspozycji danego dnia, trzeba bowiem trzymać rękę na pulsie, dosłownie, aby zwolnić w odpowiednim momencie. W przypadku takiego rodzaju treningu i do tego z wózkiem bardzo łatwo jest przekroczyć próg, w którym kumuluje się w organizmie kwas mlekowy i nie dość, że nie będziemy w stanie kontynuować wysiłku to może być również problem z dociągnięciem dziecka wraz z opakowaniem do domu. W moim wypadku ten typ treningu najlepiej wychodził nam tuż przed samymi jesiennymi startami, do tego zawsze czułem jeszcze pewien margines, że mogę pobiec mocniej.

Bieg tempowy 15 km z wózkiem

Bieg tempowy 15 km z wózkiem

Zbiegi

Podobnie jak podbiegi, tak i w drugą stronę staram się zawsze biec na maksa – ten maks ograniczony jest jednak kwestią bezpieczeństwa dziecka. Kiedy ma się przed sobą balast, który chce przyspieszyć to spokojnie można to porównać do treningu z oponą, ale tym razem oponą ciągnąca w dół.

Crossy

W tym wypadku komfort dziecka jest najważniejszy i poza szutry oraz utwardzone leśne drogi staram się nie wypuszczać. Bieganie w terenie odpada.

W dolinie Narwi

W dolinie Narwi

Siedzisko jest amortyzowane, ale nie na tyle aby tłumić każdą nierówność. W trakcie pobytu w górach udało mi się przebyć z Igą dolinę Chochołowską i Kościeliską, ale tylko dlatego, że były zaśnieżone. W czasie kiedy nawierzchnia tych dolin nie jest pokryta śniegiem coś więcej niż spacer z wózkiem naraża dziecko na duży dyskomfort.

Latem i zimą na hali Ornak

Latem i zimą na hali Ornak

Nawiasem mówiąc polecam każdemu wdrapanie się z wózkiem lub bez na halę Ornak i dalej nad Smreczyński Staw w styczniu, kiedy panują tam pustki, a następnie zbieg do Kir.

Bajka.

Kilometraż

Nigdy nie zakładam sobie z góry, że przebiegnę w danym okresie jakąś tam ilość kilometrów, ponieważ akurat w tym szaleństwie nie widzę metody. Biorąc pod uwagę chęć zapewnienia chwili odpoczynku małżonce, spokoju starszej córce i pęd najmłodszej na spacer to ilość pokonywanych przeze mnie z joggerem kilometrów znacznie przekroczyła poziom przebiegany do tej pory w samotności.

Wycieczka biegowa

Wycieczka biegowa

Inne

Nie przepadam za siłownią i dopiero trening z wózkiem sprawił, że zaniedbany chyba przez większość amatorów biegania, korpus dopiero teraz podążył za resztą mojego ciała. Trening z wózkiem wpłynął też na moje ramiona i tę dodatkową jakość czuję w trakcie zawodów. Kolejna ważną rzeczą jest to, że bieg z joggerem zdecydowanie wymusza utrzymywanie prawidłowej postawy biegowej, bo w przeciwnym wypadku każdy bieg naprawdę czuć w całym ciele, boli i już…

Podsumowując. Trening z dzieckiem w wózku naprawdę jest możliwy, a do tego właśnie dziecko i wózek mogą stanowić najważniejszy jego element i tę przysłowiową kropkę nad „i”, którą od lat stara się znaleźć każdy kto ustanowił sobie jakiś cel. W tym wypadku cel biegowy.

Do tego z dzieckiem łatwiej jest znaleźć chwilę na bieganie w czasie pracy lub też przychodząc po 12 h tam spędzonych. Czasami towarzyszyła nam na rowerze Pola i wtedy miałem też zająca, który ułatwiał utrzymywanie założonego tempa, oczywiście poza chwilami kiedy musiałem zwracać uwagę, aby w nas nie wjechała 🙂

Z córkami

Z córkami

W następnym wpisie przedstawię jak ten dodatkowy bodziec treningowy wpłynął realnie na moją formę w zawodach biegowych.