Już ponad rok biegam z Igą w wózku vol. 1 – punkt widzenia Igi ;-)

Wydaje mi się, że Iga niedawno przyszła na świat, a tu minął już rok od momentu kiedy zacząłem biegać z wózkiem.

Czas podsumowań właśnie nadszedł.

Pierwsza kwestia to ten blog.

Miałem nadzieję na częstsze i regularne wpisy, jednak życie zweryfikowało to inaczej. Nie pozostaje mi nic innego jak podziwiać osoby, które są w stanie zamieszczać co kilka dni długie elaboraty ( czasami jednak dla samego elaboratu ). Ja mając życie rodzinne, zawodowe i dodając do tego jeszcze bieganie z wózkiem musiałbym poświęcić na pisanie swój sen 😉

Nad Bałtykiem

Nad Bałtykiem

Wracając do tematu.

Iga

Kiedy zaczynałem z nią biegać miała ledwie trzy miesiące i najczęściej spała już w momencie kiedy wpinałem nosidło do wózka. Bardzo rzadko budziła się w trakcie, ale wtedy po prostu obserwowała niebo lub zapalone latarnie. Przez te 12 miesiące była niezadowolona z tej aktywności jedynie kilka razy. Pamiętam, gdy już siadała, ale z uwagi na chłód, ponownie kazałem jej „biec na leżąco” to naprawdę się wkurzyła.

Czasami było jej nudno, zwłaszcza kiedy w czasie upałów byłem zmuszony zasunąć budę, aby słońce nie świeciło jej w twarz. Jednak nawet kiedy doskwierały jej wychodzące ząbki, bądź lekki katar to nigdy nie narzekała. Tej jesieni ciężko było jej się przyzwyczaić – zresztą chyba tak jak i każdemu dorosłemu, do dodatkowej warstwy ubrań. Kombinezon zimowy, czapka, rękawice, szalik do tego pasy bezpieczeństwa i kocyk potrafią wkurzyć 😉

Początki

Początki

No, ale trzeba pamiętać, że tak jak my biegnąc odczuwany temperaturę jako wyższą to nasze dziecko, śpiące i to często śpiące na wietrze musi być ciepło ubrane, bo inaczej po prostu zmarznie.

Śpię

Śpię

Spanie

Czynność ta należy do ulubionym części naszych wspólnych wybiegań. Najczęściej Iga zasypia od razu, ale zdarza się również że wpełza w objęcia Morfeusza dopiero na 20 kilometrze i wtedy to ja potrafię być nieco zaskoczony tym faktem. Plusem jest jednak to, że spokojnie mogę dobiec do domu i się porozciągać, kiedy w pierwszym przypadku już po 30 – 40 minutach potrafi się obudzić nawet w trakcie krótkiego postoju na czerwonym świetle. Jednak często mimo zmęczenia moja córka potrafi nie zasnąć…

Letni sen

Letni sen

Kiedy dziecko jest marudne i niewyspane

To okazało się dla mnie zdecydowanie największym zaskoczeniem. Czasami wracam prawie na czworakach z pracy do domu, a tu w drzwiach spotykam wykończoną małżonkę, które błaga mnie, abym zabrał Igę na krótkie wybieganie bo ta jest zmęczona i strasznie marudzi, cierpi z powodu wyrzynających się zębów, albo zwyczajnie nie może zasnąć. Ubieranie – płacz, znoszenie i umieszczanie w wózku – płacz, ruszamy – płacz i nagle po kilkuset metrach Iga milknie, wydaje się że zasnęła ( często bywa i tak ), ale jednak nie śpi. Wielokrotnie zdarzyło się nam, że nie zmrużyła oka nawet przez sekundę, a jedynie obserwowała to co dzieje się przed i wokół niej.

Jestem zadowolona

Jestem zadowolona

Wracaliśmy do domu, a Iga była jak nowo narodzona: wypoczęta i grzeczna. Godzina w wózku, na świeżym powietrzu, z innym rodzajem stymulacji, ale spokojniejszej stymulacji niż w domu powoduje u Igi jak to nazywam totalny reset systemu i zmianę nastroju o 180 stopni. Dla równowagi jednak muszę napisać, że ze 2 – 3 razy i to nie pomagało, ale cóż nawet dziecko też ma prawo mieć „zły dzień”.

Nuda

Polne i wiejskie drogi, las itp. nie zapewniają zbyt wielu atrakcji. Trzeba wtedy być przygotowanym na to, że nawet jeśli dziecko nie narzeka na monotonię to stara się przynajmniej samemu urozmaicić sobie ten czas. Wyrzucanie kubka z piciem, wypluwanie smoczka i głośne proszenie, aby go podać – zwłaszcza teraz kiedy jest dodatkowo okutana kocykiem.

Na trasie

Na trasie i krowy się dziwią 🙂

W takiej sytuacji warto zapewnić dziecku rozrywki w postaci jakichś przegryzek, niestety zabawki nie przypięte na stałe do wózka raczej się w tej sytuacji nie sprawdzą. Takie przygody  zdarzały nam się incydentalnie, a ja radziłem sobie gadając do Igi lub katując ją swoimi marnymi zdolnościami wokalnymi. Raz czy dwa zatrzymaliśmy się po prostu na placu zabaw. Najczęściej jednak z wózka dobiegało do moich uszu radosne guganie.

Choroby

Najważniejsza kwestia – bieganie w wózku o każdej porze roku oraz w każdych warunkach pogodowych nie wywarło negatywnego wpływu na jej stan zdrowia, zwłaszcza jeśli chodzi o układ kostny.

W dolinie Kościeliskiej

W dolinie Kościeliskiej

Przez 15 miesięcy swojego życia chorowała nam dwa razy: pierwszy raz kiedy wyjechałem na maraton do Londynu, kolejny raz po upływie miesiąca – odwołany przeze mnie start na Węgrzech w UTH. Choroby przebiegały standardowo czyli 2-3 dni to rozwój infekcji, trzeciego lub czwartego dnia nagły, bardzo wysoki skok temperatury ciała ( gorączka ) i od piątego dnia stopniowa poprawa. Pozwala mi to sądzić, że układ immunologiczny Igi stanął na wysokości zadania i był w stanie sam – bez użycia leków ( znamy się doskonale na lekach, a co za tym idzie używamy ich jak najmniej ), poradzić sobie z chorobą. Uważam, że układ odpornościowy rozwinął się tak dobrze, właśnie dzięki regularnego bieganiu od maleńkości bez względu na warunki atmosferyczne.

Pada, więc jestem zafoliowana

Pada, więc jestem zafoliowana

Oczywiście zdarzały się jakieś katarki, kaszel etc., ale na to w zasadzie nie zwracamy uwagi. Małżonka jak i ja codziennie pracujemy z ludźmi chorymi, Pola chodzi do szkoły, a co przez to Iga narażona jest non stop na kontakt z wirusami czy bakteriami chorobotwórczymi. Jeśli zaś chodzi o szczepienia to pierwsze ( oprócz szczepienia p/gruźlicy w momencie kiedy się urodziła ) miała dopiero dwa tygodnie temu, więc nie zdążyły jeszcze nic zepsuć 😉

Nad Bałtykiem

Nad Bałtykiem

W tym punkcie nie mogę też nie wspomnieć o tym, że o ile moja starsza córka od urodzenia jest niejadkiem, to w przypadku Igi jedzenie, do tego jedzenie prawie wszystkiego stanowi jedną z najbardziej ulubionych czynności życiowych, zaraz po bieganiu w wózku…

Dlaczego zaraz po bieganiu ?

Bo gdyby tego nie lubiła to nie byłaby w stanie przebiec w wózku już grubo ponad 3500 kilometrów 🙂

Córki i ojciec

Córki i ojciec

W następnej części podejmuję temat treningu biegowego z dzieckiem w joggerze.