Jak wybrać wózek do biegania vol. 2 czyli na co zwrócić uwagę wybierając wózek.

Mam nadzieję, że zakup wózka biegowego został już przemyślany do tego z pomocą pytań wymienionych w tym tekście i jakaś decyzja jest już podjęta. Teraz postaram się wypunktować czym taki idealny jogger powinien się charakteryzować i na co należy zwrócić szczególną uwagę.

Zdaje sobie sprawę, że o niektórych rzeczach już pisałem, ale takie usystematyzowanie na pewno się przyda.

1. Koła.

Koła oczywiście pompowane. Wielkość z tyłu 16 cali, przednie koło może być mniejsze, ale jego minimalna średnica to 12 cali. Konstrukcja wózka biegowego powinna być maksymalnie uproszczona, stąd przednie koło najlepiej jeśli nie będzie skrętne z uwagi na bezpieczeństwo wszystkich użytkowników wózka, aby nagle nie stanęło nam w poprzek. Dodatkowo mechanizm blokowania może się zepsuć i wtedy wózek przestanie być biegowy.

Nieskrętne przednie koło wózek, "terenowy"

Nieskrętne przednie koło, wózek „terenowy”

Nieskrętne przednie koło, wózek "szosowy"

Nieskrętne przednie koło, wózek „szosowy”

Blokowane, skrętne przednie koło

Blokowane, skrętne przednie koło

2. Stabilność.

Pozornie wózek trójkołowy wydaje się mniej stabilny od czterokołowego, ale tak nie jest z uwagi na to, że rozstaw tylnych kół jest często dużo szerszy niż w klasycznych modelach. Do tego joggery są o wiele dłuższe, z nisko zawieszonym środkiem ciężkości. W moim przypadku nawet przy tempie w okolicach 4:00 nigdy nie miałem problemów z niestabilnością, nawet w czasie, gdy Iga jeździła w nosidełku mimo, że wtedy środek ciężkości wędrował do góry. Z drugiej jednak strony, gdybym chciał to w tym wypadku wózek był zdecydowanie łatwiejszy do wywrócenia. Natomiast warto każdy model przetestować osobiście, z tego chociażby powodu, że wiele z nich tylko z wyglądu udaje joggery, bądź też występują na rynku dosyć tanie wózki biegowe, ale o wadze np. 17 kg i raz, że taki egzemplarz jest za ciężki i z pewnością nie skupiano się na właściwym rozmieszczeniu ciężaru przy jego projektowaniu.

3. Amortyzacja.

Oczywiście nie piszę o amortyzowanych kołach – tutaj tę funkcję pełnią nadmuchiwane dętki. Amortyzowane powinno być siedzisko wózka, tak aby zapewnić dziecku względny komfort jazdy oraz maksymalnie uchronić od wstrząsów. W moim wózku jest para dwustopniowych amortyzatorów sprężynowo – elastomerowych, które zapewniają, aż trzy calowy skok. Do tego możliwa jest ich dwustopniowa regulacja w zależności od wagi dziecka tj. od 0 do 18 kg i powyżej 18 kg do maksymalnie 30. W tym miejscu muszę dodać, że amortyzacja nie działa w przypadku montażu fotelika dziecięcego, który osadzony jest na pałąku poniżej amortyzatorów.

Amortyzator

Amortyzator

 4. Pasy bezpieczeństwa.

W tym wypadku nie ma się nad czym rozwodzić, bowiem jest to obligatoryjne wyposażenie każdego, nawet zwykłego wózka i jego najważniejszy element jeśli chodzi o bezpieczeństwo przewożonego dziecka. Mają być pięciopunktowe, wygodne dla malucha, łatwe w zapinaniu i odpinaniu – oczywiście tylko dla opiekuna, no i regulowane. Wiele osób może zastanawiać się, czy nie wystarczy pas biodrowy. Moim zdaniem absolutnie nie, z tego powodu, iż pasy pięciopunktowy trzymają barki dziecka, które w przypadku nagłego hamowania i jedynie pasa biodrowego mogłoby wypaść z wózka, ale przede wszystkim groziłoby to gwałtownym wychyleniem do przodu co również nie jest wskazane dla tak młodego organizmu. Pasy barkowe trzymają również tułów malucha w pobliżu oparcia i w lesie czy na nierównościach nie trzęsie nim tak mocno.

Zresztą, nigdy nie zapomnę widoku, gdy Pola zasypiała mi w foteliku rowerowym przełamana w pół i latająca na boki 🙂

Pasy bezpieczeństwa

Pasy bezpieczeństwa

Dziecko w pasach

Dziecko w pasach

5. Uchwyt wózka.

Po pierwsze musi być na takiej wysokości, aby osoba biegnąca nie musiała się do niego schylać, bądź też (  co jest już mniej prawdopodobne ) wyciągać rąk do góry. Ważna jest również jego oddalenie od samego wózka, aby uniknąć kopania weń. Idealne są wózki z regulowaną rączką, kiedy można zmieniać jej ustawienia w zależności od tego, gdy osoby biegające z nim są różnego wzrostu. Warto też, aby była wyłożona przyjemnym materiałem, a nie tworzywem sztucznym, które latem wzmaga pocenie się dłoni, a zimą na mrozie powoduje, że ręce nam błyskawicznie marzną.

Uchwyt, smycz asekuracyjna i półka na drobiazgi

Uchwyt, smycz asekuracyjna i półka na drobiazgi oraz manetka hamulca ręcznego

6. Smycz asekuracyjna

Pisałem o niej już kilkakrotnie i po raz kolejny powtórzę, że bez niej wózek w którym siedzi nasz najważniejszy pasażer po prostu sobie odjedzie. Zwłaszcza na zbiegach bardzo łatwo jest o puszczenie uchwytu i wtedy ten cienki pasek materiału zapobiegnie wielu niebezpiecznym sytuacjom. Nawiasem mówiąc czasami zdarza mi się gdy wózek jest dobrze rozpędzony bieg bez trzymania go dłońmi i wtedy łączy mnie z nim właśnie ta smycz.

7. Hamulce.

Tak, liczba mnoga jeśli chodzi o wózek biegowy. Jeden z nich to oczywiście jak w każdym wózku klasyczny hamulec nożny ( parkingowy ) blokujący tylne koła. Jednak musi on być tak zaprojektowany, aby nie było możliwości zablokowania go przypadkiem w trakcie biegu, na przykład wydłużamy krok – bach i wózek stoi !!!

Hamulec parkingowy

Hamulec parkingowy

Hamulec parkingowy

Hamulec parkingowy

Najważniejszy jest hamulec ręczny, z manetką rowerową, umieszczoną na uchwycie wózka, której wciśnięcie umożliwia natychmiastowe zatrzymanie „pojazdu”. 

Manetka hamulca ręcznego

Manetka hamulca ręcznego

Sam mechanizm blokowania przedniego koła również został zapożyczony z rozwiązań rowerowych i są to szczęki wyposażone w klocki hamulcowe zaciskające się na przednim kole.

Hamulec przedniego koła

Hamulec przedniego koła

Kilka lat temu oglądałem wózek, w którym aby ruszyć należało wcisnąć manetkę i trzymać ją przez cały czas treningu. Rozwiązanie te wydało mi się kompletnie nieudane i raczej nie występuje już w jakimkolwiek sprzęcie służącym do biegania z dzieckiem.

Reklamowany jako najszybszy wózek świata model Sub 4 firmy Phil and Teds ( cena Amazon.com to 899 dolarów ) nie dość, że wyposażony jest w 20 calowe tylne koła, to dodatkowo jeszcze posiada zamontowane na nich hamulce tarczowe.

Phil and Teds Sub4

Phil and Teds Sub4

8. Wysokość i wielkość – patrz też pkt. 5.

Jeżeli uchwyt nie jest regulowany, należy sprawdzić czy wysokość wózka umożliwi bieg z nim w wyprostowanej pozycji. Wysokość poniekąd łączy się również z wielkością wózka po złożeniu i wcześniej warto dopasować go do bagażnika samochodu lub sprawdzić czy zmieści się w boksie dachowym. W większości wózków wszystkie koła są demontowalne, co zdecydowanie ułatwia ich przewożenie – poprzez zmniejszenie objętości złożonego „pakunku”. Oczywiście łatwy demontaż umożliwiają szybkozłącza przy każdym z kół, znów rozwiązanie pochodzące ze świata rowerów.

9. Atesty.

Posiadanie atestów podnosi cenę każdej rzeczy, jednak sprawdzenie wózka pod względem bezpieczeństwa przez upoważnione do tego organa jest moim zdaniem obligatoryjne. Może się mylę, ale nie ma chyba możliwości wprowadzenia na rynek czegokolwiek ( zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci ) bez takiego certyfikatu.

10. Masa.

Joggery są lekkie, ich waga wynosi średnio 10 kg. Nie dajcie sobie wmówić, że wózek biegowy może ważyć 17 –  20 kg, dodając do tego masę dziecka bieg z takim zestawem stanie się katorgą, o ile w ogóle będzie możliwy.

11. Łatwość składania.

Jeżeli do złożenia wózka potrzeba więcej niż jednej osoby oraz minimum trzech rąk to warto poszukać innego modelu. Ma się on składać prosto, czasami wręcz jedną ręka i w kilku prostych krokach tj. odblokowanie, złożenie na pół za pomocą przeznaczonego do tego uchwytu, a na koniec spięcie razem obu „skrzydeł” i koniec.

12. Daszek z okienkiem.

Tego, aby wózek był wyposażony w składany daszek nie muszę raczej uzasadniać, jednak po jego zamknięciu  nie widzimy, czy nasz pasażer w danej chwili śpi, nie śpi lub co gorsza próbuje się unicestwić w jakikolwiek w danej chwili dostępny sposób. Oczywiście, że można co chwila się zatrzymywać bądź wyprzedzać wózek i zaglądać co też tam się dzieje, no ale byłoby to delikatnie rzecz biorąc niezbyt komfortowe. Tutaj wystarczy przezroczyste okienko w daszku i po jego odsłonięciu ( musi być zasłaniane, aby słońce nie raziło pasażera w oczu – Iga nienawidzi tego nawet, gdy śpi ) widać dokładnie co też wyrabia się na siedzisku. Zdjęcie poniżej przedstawia dokładny widok „przez okienko”.

Okienko w daszku

Okienko w daszku

13. Rozkładane oparcie siedziska.

Bez tego chyba nie ma sensu wypuszczać jakiegokolwiek wózka na rynek. Iga głównie śpi ( jak na razie jest to najważniejsza część wieku niemowlęcego ), a spanie na leżąco jest zdecydowanie wygodniejsze od spania na siedząco. Najczęściej oparcia da się blokować w kilku pozycjach od poziomu do pionu w zależności od tego na jaką pozycję w danej chwili ma ochotę nasz maluch lub też która będzie najlepsza do odizolowania jej/jego od warunków atmosferycznych.

Siedzisko w poziomie

Siedzisko w poziomie

Siedzisko w pionie

Siedzisko w pionie

14. Tapicerka.

Ma być ładna !!!

To oczywiście żart.

Wiele modeli jest czarnych, jednak w mojej opinii ze względów bezpieczeństwa najlepiej, aby nasz wózek był oczo-bitny, czyli w kolorach pozwalających na pozostanie widocznym w każdych warunkach. Zimą wielokrotnie biegaliśmy po zmroku, jednak również w ciągu dnia intensywne kolory pozwalały na to, aby zauważono nas chociażby na przejściu dla pieszych. Oczywiście zdarzają się i będą zdarzać ludzie cierpiący na cywilizacyjną ułomność bycia „niewidomym ze ślepoty”, ale wtedy przydaje się nam szybki refleks i hamulec ręczny. Z czysto praktycznych względów kolory mają tę przewagę nad czernią, że brudzą się wolniej, bowiem wystarczy niewielka mżawka, a wózek staje się utytłany jak nie przymierzając dwuletni brzdąc bawiący się w błocie. Co za tym idzie tapicerka musi być łatwa w czyszczeniu – zamsz może jest ładny, ale praktyczny już nie, a i taki materiał zdarza się na wózkach, łatwo powinno się ją zdejmować i najlepiej niech będzie z szybkoschnącego materiału. Był taki czas, że po każdym użyciu musieliśmy czyścić jogger, bowiem wstyd było z nim wyjść do ludzi.

Brud

Brud

Brud po biegu

Brud po biegu

 To było na tyle, w następnym wpisie przedstawię dodatki i gadżety, które ułatwiają bieganie z wózkiem i mimo, że stanowią dodatkowy wydatek, to jednak bez nich bardzo trudno się obejść.

Ubiegłej niedzieli koleżanka złapała nas na „spacerze” – jak ja tęsknię za wyższą temperaturą 🙁

Niedziela z Igą

Niedziela z Igą