Dwugłowe cielę

Nie będzie to kolejny news prosto z tabloidów, chcę jedynie pokazać inną stronę biegania z wózkiem.

W przypadku, gdy chodzi o kierowanie swoich myśli, działań oraz interakcji z otoczeniem możemy wyróżnić dwa typy osobowości, tj. ekstrawertyczną i introwertyczną. Nie jest to podręcznik psychologii, a więc w dalekim uproszczeniu i tylko skupiając się na kwestii biegania z wózkiem napiszę, że ekstrawertykowi raczej nie będzie przeszkadzać uwaga innych skupiona na jego osobie, natomiast introwertyk może już w takiej sytuacji odczuwać pewien dyskomfort i dlatego postanowiłem już na początku pokazać ten niby mało istotny element biegania z wózkiem.

To nie jest przypadek, iż pewna grupa biegaczy ukrywa się ze swoim hobby biegając tylko po zmroku, z dala od wzroku ludzkiego. Czasami jest to niechęć do afiszowania ( tak jak nie każda biegająca osoba startuje od razu w zawodach ), często jest to po prostu część szeroko pojętej fobii społecznej, która ujawnia się właśnie w takich sytuacjach nawet u osób nie będących introwertykami.

Mój wpis dotyczy stricte biegania z „zestawem” czyli dziecko + wózek, ponieważ osoba „tylko” biegająca nie wzbudza już takiej sensacji jak miała to miejsce jeszcze kilka lat temu.

Większość moich wybiegań z Igą z wielu względów odbywa się w mieście:

– odśnieżone ( w miarę ) ścieżki rowerowe oraz chodniki zimą,
– równa nawierzchnia,
– bliskość matczynej piersi,
– zapalone latarnie uliczne kiedy jest już ciemno – jasne pojawiające się i znikające plamy o dziwo ułatwiają usypianie, bądź skupiają uwagę dziecka,
– krótka przerwa w pracy,
– i tak mogę długo…

Każde miasto to ludzie, dużo ludzi.

W związku z tym, biegając z wózkiem, ZAWSZE wzbudzamy ich ogromne zainteresowanie. Wyobraźcie sobie skrzyżowanie, czerwone światła i dziesiątki par oczu skierowanych na Was i tylko na Was. Autobus, w którym wszyscy pasażerowie nagle przywierają do szyby po jednej stronie czy też grupę osób, których głowy poruszają się w ślad za kołami joggera. Czasami słyszę, że gdy pojawiam się w zasięgu wzroku to natychmiast kieruje się tam uwaga większości osób w okolicy.

Na początku miałem wrażenie, że moje EGO osiągnęło kosmos i koloryzuję rzeczywistość pod wpływem np. endorfin. Znajomi, którzy kilka razy dołączali do nas uświadomili mi jednak, że nie jest to efekt mojej bujnej wyobraźni i osoba biegnąca z wózkiem, przynajmniej jak na Białystok to na dzień dzisiejszy najlepszy istniejący, do tego mobilny słup reklamowy.

Mój menagier czeka na ewentualne propozycje 🙂 🙂 🙂

W wielu wypadkach trzeba być gotowym na wchodzenie w interakcje z osobami postronnymi. Bardzo często widzę z przeciwka szczere uśmiechy, kciuki skierowane do góry, machanie, zagadywanie, życzliwe komentarze i jest to naprawdę miłe, szczególnie kiedy dobijam do 30 kilometra. Mimo niewielu wybiegań z Igą na siedząco,  zauważyłem również, że dla niej stanowi to wielką atrakcję, ponieważ każde dziecko lubi, gdy jest na nim skupiona czyjaś uwaga ( najczęściej rodzica ) i głośno potrafi przypomnieć o sobie w przypadku jej braku. W nosidełku jej wzrok skierowany jest głównie w chmury lub korony drzew.

Iga uśmiech

Niestety nie zawsze jest tak fajnie i nie są to odosobnione przypadki. Zdarzyło się bowiem, że kilka osób zareagowało na nas dosyć niewybrednymi komentarzami. Tłumaczę sobie ten fakt w taki sposób: facet biegnący w „rajtuzach”, przy padającym śniegu wygląda dziwnie; a jeśli do tego jeszcze pcha przed sobą wózek z małym dzieckiem, to mózg, a raczej pół mózg pewnych jednostek nie jest po prostu w stanie tego przetrawić i reagują agresją nie przebierając przy tym w słowach. Histeryczny śmiech na mój widok również słyszałem parokrotnie.

Kołtuństwo wciąż trzyma się mocno…

Kiedyś na ścieżce rowerowej wyprzedziłem rowerzystę i od niego też mi się dostało za obecność tamże – tutaj zagrała jednak tylko ambicja w/w.

Po mnie spływa to jak po kaczce ( chociaż skłamałbym, że nie miałem ochoty raz czy dwa na złośliwą odpowiedź ), do tego mam powód do popełnienia tego wywodu, to jednak nie z każdym tak bywa i wspominam o tym z uwagi na to, że nie były to jednostkowe przypadki.

Co do szeroko pojętej „żulii” to nasz widok ich naprawdę rozczula i często otrzymuję propozycję poczęstunku tym i owym, abym miał siłę biec dalej 🙂

Z drugiej strony absolutnie nie ma co liczyć na to, że skoro biegnąc z wózkiem jest się zauważalnym to ktoś nie wpadnie nam pod koła – wręcz przeciwnie w tym jednym przypadku stajemy się niewidzialni i zawsze należy być przygotowanym na omijanie również tych osób, które w nas się wpatrują…

W styczniu w trakcie wyjazdu narciarskiego biegaliśmy w Tatrach – oczywiście w dolinach i tam towarzyszył nam jedynie efekt WOW i oczywiście serdeczne pozdrowienia od biegających na nartach i zwykłych turystów.

Tutaj mała dygresja, uczucie kiedy znajdujesz się sam ze śpiącym dzieckiem na polanie Chochołowskiej, do tego jest lekki mróz, zbliża się zachód słońca, a wokół cisza i spokój pozostanie w pamięci jako „chwila dla której się żyje”.

dolina Chochołowska

Każdy rodzic z pewnością doświadczył w swoim życiu spaceru z dzieckiem, które nagle i bez powodu zaczyna się wydzierać. O ile, gdy jestem z Igą na piechotę, ludzie traktują to normalnie – chociaż zawsze zdarzy się „pani dobra rada” zwłaszcza, gdy trzeba doradzić innej kobiecie. To jeśli biegnę z wózkiem, wypełnionym rozdartą Igą – przecież do domu muszę jakoś wrócić, a najszybciej jest biegiem, postrzegany jestem jako sadysta torturujący własne dziecko. Wzrok skierowany na mordercę i  komentarze nie pozostawiają złudzeń do tego, tu przykładowy cytat z postoju na czerwonym świetle: „co dziecko nie lubi biegać ?” co myślą o mnie inni 😛

Mem

Także wracając do pierwszego akapitu, warto aby każdy kto chce biegać z wózkiem zadał sobie pytanie, czy będzie czuł się komfortowo ze wzrokiem i uwagą otoczenia skierowanymi na siebie. Dopóki w naszym kraju na ulicach nie pojawi się więcej osób biegających ze swoimi pociechami w wózkach, dopóty każdy z nich będzie postrzegany jako tytułowe „dwugłowe cielę”.

Są jednak i pozytywy 😉

We Wstępniaku napisałem, że debiut w zawodach jest jeszcze przed nami, ale już wiem kto będzie miał najgłośniejszy doping z całej stawki i to jest chyba najlepszy argument za przyzwyczajeniem się do bycia na TYM widelcu !!!