37 Maraton Warszawski – czyli nie dali pobiec z wózkiem…

Dwa tygodnie wcześniej stówka w Beskidach, tydzień wcześniej dyszka z wózkiem poniżej 40 minut, w nocy z piątku na sobotę otrzymuję mailem informację, że nie mogę pobiec z Igą w wózku.

Wychodzi, że będę biegł sam, a skoro sam to trzeba powalczyć o złamanie w końcu tych cholernych 3 godzin, ale bardziej niesprzyjających okoliczności to chyba już nie było…

(więcej…)